W Azji - Tiziano Terzani

  • Teksty legendarnego włoskiego dziennikarza, korespondenta niemieckiego tygodnika „Der Spiegel”, pisane na przestrzeni dwudziestu pięciu lat m.in. w Japonii, Kambodży, Laosie, Chinach, Indiach i Pakistanie – oto książka "W Azji".
Kod produktu: MK260
44,90 zł
/ szt.

Co znajdziecie w książce "W Azji"?

 

Teksty legendarnego włoskiego dziennikarza, korespondenta niemieckiego tygodnika „Der Spiegel”, pisane na przestrzeni dwudziestu pięciu lat m.in. w Japonii, Kambodży, Laosie, Chinach, Indiach i Pakistanie – oto książka "W Azji". Terzani po raz pierwszy trafił na kontynent azjatycki w 1965 roku, jeszcze jako sprzedawca maszyn do pisania marki Olivetti. Dlaczego zachwycił się Azją?

Pojechałem tam w poszukiwaniu „innego”, wszystkiego, czego nie znałem, w pogoni za ideami, ludźmi znanymi mi tylko z lektury. Zacząłem od nauki języka chińskiego, ponieważ pragnąłem zamieszkać w Chinach i zobaczyć maoizm na własne oczy; przyjąłem stanowisko korespondenta wojennego, gdyż uważałem, że to, co dzieje się w Wietnamie, jest również moją sprawą. Reszta przyszła sama, w tym także wybór krajów, w których miałem mieszkać; wybór za każdym razem dokonywany przez całą rodzinę, pod wpływem szczególnego zainteresowania, nigdy z osobistej wygody albo cudzego nadania.

fragment

Był świadkiem wielu wydarzeń historycznych, niekiedy nawet – jak w przypadku wkroczenia wojsk Vietcongu do Sajgonu w 1975 roku – jedynym dziennikarzem z Zachodu. Potrafił jednym rzutem oka ogarnąć całość opisywanych zdarzeń, a jednocześnie cechowała go ogromna dbałość o szczegół. To dlatego jego teksty tak wiernie oddają atmosferę przerażenia w Pekinie po masakrze na placu Tiananmen, paniki na ulicach Phnom Penh przed wkroczeniem Czerwonych Khmerów, ale też dusznego erotyzmu japońskich love hotels.*

 

Fragment książki:

 

Czemu Azja? Wybrałem ją głównie dlatego, że była daleko, dlatego, że sprawiała na mnie wrażenie ziemi, na której zostało jeszcze coś do odkrycia. Pojechałem tam w poszukiwaniu „innego”, wszystkiego, czego nie znałem, w pogoni za ideami, ludźmi znanymi tylko z lektury. Zacząłem od nauki języka chińskiego, ponieważ pragnąłem zamieszkać w Chinach i zobaczyć maoizm na własne oczy. Przyjąłem stanowisko korespondenta wojennego, gdyż uważałem, że to, co dzieje się w Wietnamie, jest również moją sprawą. Reszta przyszła sama, w tym także wybór krajów. Zawsze podejmowałem decyzje razem z rodziną, kierując się własnymi zainteresowaniami, nie zaś osobistą wygodą czy wolą przełożonych.

Korzyść z bycia dziennikarzem w porównaniu, na przykład, z byciem dyplomatą – polega na wolności. Nie tylko na wolności wyrażania własnych poglądów, ale także na swobodzie zmiany pracodawcy, jeśli nie pozwala nam on robić tego, co byśmy chcieli. Ambasador przenoszony z jednej stolicy do drugiej nie może powiedzieć: „Zostanę tutaj i będę reprezentował inne państwo”. Dziennikarz natomiast może przejść do innego tytułu, aby zostać lub pojechać tam, gdzie mu się podoba. Ja miałem szczęście – nigdy nie musiałem zmieniać odbiorcy moich tekstów, aby mieszkać tam, gdzie mnie ciągnęło: w Singapurze od 1971 do 1975 roku, w Hongkongu od 1975 do 1979 roku, w Chinach od 1979 do 1984 roku, potem znów przez rok w Hongkongu, w Japonii do 1990 roku, w Tajlandii do 1994 roku, a od tamtego czasu w Indiach.

W moim przypadku szczęście wiązało się ze spotkaniem odpowiedniego człowieka: Rudolfa Augsteina, założyciela i szefa „Der Spiegel”, który w 1971 roku, może rozbawiony pojawieniem się tego dziwnego gastarbeitera szukającego zatrudnienia, zaproponował mi współpracę, a kilka miesięcy później stanowisko korespondenta. Od tamtej pory byłem „dziennikarzem niemieckim”. Wcześniej próbowałem być także włoskim dziennikarzem, ale – podobnie jak w biegach – nie miałem na tym polu znaczących osiągnięć. W owych latach żaden włoski dziennik ani tygodnik nie posiadał wysłannika na Wschodzie ani nie był zainteresowany stworzeniem takiego stanowiska.

Pisanie w obcym języku, dla czytelnika, którego nie znałem, niekiedy mi ciążyło, więc od czasu do czasu wysyłałem artykuły do włoskich gazet. Współpracowałem z tytułami: „Il Giorno”, „Il Messaggero”, „L’Espresso”, „La Repubblica”, a od 1989 roku z „Corriere della Sera”. Po włosku prowadziłem przeważnie własne dzienniki, z których potem powstało kilka książek.*

Zbiór tutaj zamieszczony to wybór tekstów wyłącznie dziennikarskich, napisanych w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat. Większość z nich została przetłumaczona z oryginałów w języku niemieckim lub angielskim, inne artykuły istniały od początku w języku włoskim. Oddałem je do druku bez zmian, w postaci, w jakiej je odnalazłem – starsze na papierze welinowym albo w wersjach przesłanych przez teleks, nowsze zapisane w pamięci komputera.

Mówią, że wraz z rozwojem narzędzi elektronicznych dziennikarstwo się zmienia, że pogoń za sensacją wypaczyła etykę zawodową i że wkrótce znikną tacy jak ja – krążący jeszcze po świecie i ścigający jakieś małe prawdy. Trudno się nie zgodzić, chociaż to bardzo przykre . A jednak mam pewność, że mimo hipermaterializmu i amoralności obecnych dzisiaj w każdej dziedzinie, wartości ducha nie przeminęły i także ten zawód, jak inne, na przekór wszystkim komputerom wnoszącym chłód do naszego świata, może nadal być wykonywany z uczuciem i namiętnością, może nadal być postrzegany jako misja, służba publiczna, sposób na życie. A im więcej telewizja będzie przesyłać do naszych domów skrótów wydarzeń – podanych błyskawicznie, ale powierzchownie – tym bardziej będą potrzebni ci, którzy jadą na miejsce, aby zobaczyć, powęszyć, przejąć się jakąś historią daleką albo bliską, a potem ją opowiedzieć tym, co jeszcze chcą słuchać. Mam pewność, że tak właśnie jest. A jeśli nie – bo nie jestem nieomylny – oto kopalne ślady przedstawiciela ginącego gatunku.*

Inne istotne informacje o książce "W Azji":

Autor: Tiziano Terzani

Tytuł oryginału: In Asia

Przekład:  Joanna Wajs

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

Wydawnictwo: W. A. B.

Rok wydania: 2009

ISBN: 978-83-7414-643-2

Liczba stron:528

Wymiary: 14,5 x 20,5

 

Kim jest Tiziano Terzani?

Tiziano Terzani (1938–2004) – dziennikarz, reporter, pisarz. Skończył studia prawnicze w Pizie i Leeds, potem pracował dla firmy Olivetti i rozpoczął karierę dziennikarską. Zachwycony Azją, w latach 1967–1969 studiował sinologię na nowojorskim uniwersytecie Columbia. Współpracował przede wszystkim z tygodnikiem „Der Spiegel”, dla którego pisał z Singapuru, Hongkongu, Pekinu, Tokio, Bangkoku i Delhi, publikował też m.in. w „Corriere della Sera”, „L'Espresso” i „La Repubblica”. Autor wielu książek, m.in.: poświęcone Wietnamowi Pelle di leopardo (1973) i Giai Phong! (1976), reportaż z Chin Fremder unter Chinesen (1984) i refleksje o upadku ZSRR Buonanotte, signor Lenin (1992). Jego książki są tłumaczone na wiele języków – powstałe z podróży po Afganistanie, Pakistanie i Indiach Lettere contro la guerra (2002) przełożono na angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, japoński i słoweński. Po polsku wyszły dwie jego książki: Powiedział mi wróżbita. Lądowe podróże po Dalekim Wschodzie (2008) i Nic nie zdarza się przypadkiem (2009).*

 

*Teksty ze strony wydawnictwa WAB

Opinie naszych klientów

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel